Zagadka Marka Grechuty rozwiązana

Obudziłem się w kuchni. Nie wiedziałem, jak się w niej znalazłem. Na stole przede mną stała szklanka zimnej herbaty, utłuszczony masłem lub margaryną tępy aluminiowym nóż oraz gruba koperta. Rozejrzałem się po kuchni — przywodziła mi na myśl zapuszczony komunizm lub coś z początku lat 90., jakaś rodzina, która przez 20 lat nie dorobiła się nic więcej, wbrew obietnicom rewolucjonistów obalających komunistyczny reżim. Przetarłem oczy i wyjrzałem przez okno naprzeciwko mnie, byłem na jakimś wysokim piętrze. Wziąłem nóż, wytarłem w rękaw i otworzyłem kopertę, która się podczas tego podarła. W środku były dwie kartki: jedna nakreślona naprędce, druga zaś starannie wykaligrafowana. Zacząłem od odręcznego listu:

Bądź pozdrowiony, podróżniku do piątego wymiaru!

Na drugiej kartce znajduje się odpowiedź na pytanie — a raczej szereg pytań — które Marek Grechuta zadał 28 lat temu (choć nie on jest ich autorem). Za pomocą medytacji niskiego rzędu, wywiadom oraz podglądaniu wielu ludzi udało mi się odnaleźć wszystkich, o których mowa w piosence „Korowód” z 1971 roku. Niestety nie mam jak opublikować listy, ale pewien koń mój dobry znajomy poinformał mnie, że napierdalasz blogaska, który nie boi się dotykać spraw ważnych i poważnych, czytałem m.in. prawdziwą historię bułki i oceniam Twoje umiejętności oraz poziom na odpowiednie.

Pozdrawiam,
Hubert Gnilort

I bez dalszych upiększeń ani wnikania w to, jak wydostałem się z tamtego mieszkania, przedstawiam treść drugiego listu:

  • Kto pierwszy szedł przed siebie: Krzysztof Pormoncki, który podczas rodzinnego ogniska usiadł na rozgrzanym do czerwoności kawałku drewna, w efekcie czego poderwał się gwałtownie do góry i szybkim krokiem udał się przed siebie, tj. do lasu, nie odnaleziono go nigdy,
  • Kto pierwszy cel wyznaczył: Zdzisław Borek, dowodzący pierwszą na świecie armatą, do wyznaczania celu używał batuta i białej kredy,
  • Kto pierwszy z nas rozpoznał: bracia Syjamscy, którzy większość życia spędzili na ławce przed chatą u siebie na wsi, kłócąc się o to, który dostał większą porcję ziemniaków i mięsa, a precyzując:

    • Kto wrogów: Franciszek Syjamski, który zawsze o wiele bardziej lubował się w lekturze historii wojennych,
    • Kto przyjaciół: Zygmunt Syjamski, pochylający się nad pismami Mahatmy Gandhiego oraz Siddarthy Gautamy,
  • Kto pierwszy sławę wszelką i włości swe miał za nic: Rafał Grzdyl, który jako pierwszy założył u mnie na osiedlu zespół punkowy, było to w 1979 roku, grał na mandolinie dziadka, wykrzykując hasła obalające system, za które został zamknięty na siedem lat do więzienia, nigdy nie był już taki sam,
  • A kto nie umiał zasnąć nim nie wymyślił granic: Andrzej Wiertalski, który sądził się z wszystkimi sąsiadami o miedzę, której nigdy nie posiadał, przegrał wszystkie sprawy sądowe i celem uregulowania kosztów rozpraw musiał sprzedać dom,
  • Kto pierwszy w noc bezsenną wymyślił wielką armię: gen. Jaromir Borburski, emerytowany z carskiej armii wojskowy, który zawsze chciał się odegrać na Napoleonie za przegraną zaraz po wejściu do Rosji bitwie,
  • Kto został bohaterem: Michał Kowalski, kiedy wyniósł zrośnięte ze sobą stopami sześcioraczki z płonącego młyna,
  • Kto żył i umarł marnie: anonimowy żebrak, który nigdy nie opuścił schodów kościoła, może dlatego, że urodził się bez nóg, a może dlatego, że był śmierdzącym leniem, który palcem nie kiwnął, by poprawić swoją egzystencję,
  • Kto pierwszy został panem: Mateusz Faun, pewnego dnia zrzucił ubranie obnażając włochate nogi, śmiesznie małego penisa, zakończony pędzelkiem ogon oraz kopyta, do końca życia zarabiał pieniądze grając na swojej fletni na dworcu,
  • Kto pierwszy został sługą: Roman Wojtyłło, który całe życie był odźwiernym w hotelu „Nautilus”, nigdy się nie skarżył na chamskie zachowanie nuworyszy, którzy przyjeżdżali często do Polski na wakacje, był żywym ucieleśnieniem pokory,
    • Kto musiał wstawać wczesnie: Grzegorz Pęcina, cieć w lokalnej fabryce gwoździ, wstaje o 4:00, pije kawę zbożową, je chleb ze smalce, który obficie soli, potem udaje się do kibla, gdzie podczas defekacji czyta gazetę prawicową, wielbiącą przedsiębiorczość Żydów oraz przebiegłość działaczy lewicową, później idzie do pracy, gdzie bierze nadgodziny, żeby nie wracać do domu zbyt wcześnie,
    • a kto mógł spać za długo: Alina Pęcina, jego leniwa żona, śpi do 12:00 najczęściej, snuje się bez sensu po domu, ogląda brazylijskie telenowele marząc o wielkiej miłości, pół godziny przed powrotem męża do domu przypomina sobie o tym, że miała zrobić obiad, który z tego powodu jest zawsze niedoprawiony,
  • Kto pierwszy był fakirem: Aldona Pęcina, córka ciecia w lokalnej fabtryce, podejrzawszy gest „fuck you” na amerykańskim filmie zaczęła pokazywać wszystkim mówiąc „Fuck it!”, niestety okoliczna ludność zrozumiała „fakir”, co przylgnęło do Aldony jako pseudonim i trzyma się do dziś, pomimo iż jest obecne matką samotnie wychowującą trójkę dzieci i pracującą na dwie zmiany w „Biedronce”,
  • Kto pierwszy astrologiem: Kazimierz „Wezyr” Gnuśniewicz, który po uderzeniu piorunem w 1994 roku spadł z taboretu i uderzył się w głowę, kiedy się ocknął mówił językami, a po lekturze tygodnika o celebrytach zainteresował się gwiazdami,
  • Kto pierwszy został królem: Elvis Presley, który został piosenkarzem estradowym,
  • A kto chciał zostać bogiem: Wojtek Zając, 13-latek, który wpisując kod IDDQD w „Doomie” osiągnął god mode,
  • Kto z gwiazdozbioru Vega patrząc za ziemię zgadnie: Victuario Zendelezis Korkomondo Darito XVII, znany wegański polityk i poeta,

    • Kto pierwszy był człowiekiem: Adam, ulepiony z gliny w rajskim ogrodzie, doprowadzony razem z całą ludzkością do upadku przez Ewę, pierwszą femme fatale, którą z kolei oszukał wąż, któremu za karę ujęto kończyny,
    • Kto będzie nim ostatni: (niestety, z racji na dobro ludzkości nie mogę ujawnić tożsamości ostatniego człowieka, gdyż ludzie-jaszczury mogliby chcieć go dopaść).

Hubert Gnilort nie zamieścił miasta, w którym możemy spotkać osoby z listy powyżej, ale myślę, że jest dość danych, by ktoś dociekliwy mógł tego dokonać. Piękna, benedyktyńska robota. To taka sugestia tylko, ale nie wiem jak Państwo, ale ja tu widzę gotowy do wykorzystania klucz maturalny.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Zagadka Marka Grechuty rozwiązana

  1. Będziemy się czepiać. ;-)
    Tekst do Korowodu – to wiersz Leszka (Aleksandra) Moczulskiego. Nie Grechuty. Czytany po raz pierwszy przez autora w krakowskich Jaszczurach pewnej nocy na poczatku 1970 roku (a nie 1971 roku). W kwietniu 71 nagrana została płyta ze skomponowanym rok wczesniej utworem). Zresztą Moczulski napisał słowa zarówno do pierwszej wersji (tej krótkiej z 69/70) jak i tej drugiej, długaśnej pseudofilozoficznej.
    Chociaż Grechuta oficjalnie figuruje jako kompozytor – druga wersja jest w zasadzie dziełem zespołowym.

    To tylko tak na marginesie. Jeśli już jakaś zagadka rozwiązana została – to raczej nie Grechuty.

    A poza tym: przyjemne, przyjemne miejsce. Podobało się.
    Prehistoria. Eech.

  2. Przyznaję się bez bicia (nie czas na przyjemności) do skrótu myślowego w tytule notki, ale muszę stanąć w obronie Huberta Gnilorta, który niestety nie zostawił adresu, więc jedyna nadzieja, że sam tu kiedyś trafi. Może koń Marianny zostawił mu namiar na mnie.

    Przechodząc jednak do meritum sprawy. Z jego listu jasno wynika, że Marek Grechuta nie jest autorem, a jedynie wygłaszającym pytanie. Może nie po raz pierwszy, lecz na pewno bardzo skutecznie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s